YAQIN SD-33A – DWA SKRAJNE ŚWIATY

Święta, święta i po świętach… Bardzo fajnie zgrał nam się ten czas z testem Yaqina. Mogliśmy w spokoju i ze skupieniem posłuchać dostarczonego do nas na testy chińskiego odtwarzacza CD SD-33A. Urządzenie o dość kontrowersyjnym wyglądzie, przez ostatnie dwa tygodnie umilało nam ten przedświąteczny czas. Wiecie co? Przez chwilę nawet zastanawialiśmy się , czy nie sprawić sobie świątecznego prezentu… Firma Foshan Chancheng Yaqin Sound od ponad 10 lat produkuje sprzęty i specjalizuje się w produktach opartych na lampach. Nie mieliśmy najmniejszego problemu z obsługą, czy też działaniem testowanego CD. My sprawdziliśmy, co może zaoferować Wam ten produkt. Zapraszamy do zapoznania się z poniższym tekstem.

 

Budowa

Jak już pewnie się Państwo orientują, testowany odtwarzacz ma dość odważny design. Cytując członków grupy Audio Muzo Fans, spotkaliśmy się między innymi z następującymi komentarzami: „Wehikuł czasu”, „Odtwarzacz z klatką dla słowika ” 😊. Oczywiście jest coś w tym, co piszą internauci. Gdyby się wysilić i uwolnić wyobraźnię, moglibyśmy na wiele sposobów określić wygląd. Czego to dowodzi? Nie wieje nudą, każdy odwiedzający nas znajomy w pierwszej kolejności zwracał na uwagę na CD pytając: „Co to jest?”. Korpus wykonany ze szczotkowanej stali, górna pokrywa układu scalonego wykonana jest z lustrzanej stali nierdzewnej, trafo przykryto ładną czarną puszką pomalowaną proszkowo. Prezentowany CD to top loader – płytę ładujemy z góry i przykrywamy metalową przykrywką z elementami plexi. Producent dostarcza standardowo z urządzeniem dwie lampy 6N8P, lecz gdy zerkniemy na tył urządzenia mamy do wyboru dwa niezależne tory audio – lampowy oraz tranzystorowy. Bardzo fajny pomysł, ze względu na fakt, iż przy każdym różnica jest dość mocno słyszalna. Możemy zatem nieskończenie modyfikować brzmienie odtwarzacza zmianą lamp, jak również zmianą toru (lampa – tranzystor), nie wspominając już o wymianie okablowania. Dla fanów wyjść zbalansowanych Yaqin również przygotował jedną parę wyjść XLR. Mamy właściwie urządzenie, które wraz ze sposobem podłączenia zmienia swoje brzmienie. Potrzebujecie transportu? Jasne, wyjście COAX pozwala podpięcie zewnętrznego DAC’a. Mechanizm pracuje bardzo cicho, nie słychać go nawet, gdy przybliżymy się do odtwarzacza na odległość kilku centymetrów. Zastosowano w nim napęd firmy Sanyo, przetwornik DAC oparty na kości PCM1794U. Całość brzmieniowo finalnie wypada na korzyść. Żeby jednak nie było za kolorowo, są  może dwa lub  trzy elementy, które sprawiłyby, że produkt bardziej wpasowałby się wizualnie w nasze gusta i poprawiłby lekko ergonomię. Pierwszym elementem jest oznaczenie przycisków. Co prawda otrzymujemy odtwarzacz z pilotem zdalnego sterowania wykonany z aluminium, posiadającym wszystkie niezbędne funkcje, ale przyciski umieszczone na górnej części obudowy urządzenia były dla nas mało czytelne – a wystarczyło tylko zmienić kolor napisów. Kolejnym elementem jest niebieskie podświetlenie lamp. Nie wiemy, czy da się je wyłączyć, ale gdyby była taka możliwość, wyłączylibyśmy je i usunęlibyśmy klatkę ochronną lamp. Urządzenie po takim zabiegu zyskałoby zdecydowanie na wyglądzie. My nie usuwaliśmy klatki – kto ma dzieci w domu, ten wie, że nie jest łatwo zapanować nad ich ciekawością. Wyświetlacz jest bardzo czytelny, wieczorem nie razi w oczy, z odległości ok 3 metrów nie mieliśmy problemu z odczytaniem informacji o numerze ścieżki oraz czasie. Spasowanie elementów, jakość gniazd, wyświetlacza jest na wysokim poziomie i nie ma się czego tutaj przyczepić i co ważne odczytuje dosłownie wszystkie płyty. Odczyt jest naprawdę błyskawiczny, co świadczy o precyzyjnym układzie. Jak mawiają internauci – „to ma grać!” – czy gra? Przejdźmy zatem do walorów brzmieniowych.

Brzmienie

Tak się złożyło, że nie dość, że mogliśmy spokojnie posłuchać odtwarzacza w święta, to jeszcze niedawno ukazała się nowa płyta Pana Tomasza Pauszka – LO-FI LO-VE. Bardzo ciekawa propozycja ukrywająca całą masę dźwięków, świetnie zrealizowana. To głównie jej używaliśmy do naszych testów. Odbywały się one następująco: Utwór odsłuchiwaliśmy na torze RCA lampowym, tranzystorowym oraz XLR. Trzy zupełnie różne bajki. Nam osobiście najlepiej przypadł do gustu tor RCA lampowy. No tak! Producent nie robiłby specjalnie toru lampowego, tylko po to, aby lampki żarzyły nam się przed oczami i nie spełniały żadnej funkcji. Zacznijmy jednak od klasyka. Płyta Pink Floyd – Wish You Were Here odsłuchana od deski do deski na każdym torze z osobna. Jednak lampowe wyjście, mimo, że lekko zaokrągliło górę i środek pasma, zabrzmiało zdecydowanie najbardziej muzykalnie. Słuchanie było czystą przyjemnością. Na tranzystorze jednak trochę nam brakowało nam „ciepła”, które daje lampa, ale za to było bardziej precyzyjnie w całej rozciągłości pasma. Scena budowana w obu przypadkach jest lekko przed linią głośników, jest bardzo szeroka o czym przekonaliśmy się słuchając płyty Getz/Gilberto #2 nagranej w Carnegie Hall. Dźwięki znów wysunięte do delikatnie do przodu, budowa sceny prze Yaqina powodowało, że mieliśmy odczucie, że dźwięki wydostają się spoza zewnętrznych krawędzi naszych kolumn. Jeśli chodzi o głębokość sceny, nie była ona aż tak mocno odczuwalna, lecz jej szerokość w całości nam to rekompensuje. Mikrodynamika jest na przyzwoitym poziomie. Przestrzeń wypełniona jest masą detali, wszystko jest bardzo czytelne. Nie trzeba zbytnio się wysilać, by usłyszeć wszelkiego rodzaju, wydawałoby się małe, nieistotne elementy nagrania. Ale taka rozdzielczość świadczy o tym, że to dobre i co najważniejsze niedrogie urządzenie. Jak już wspomnieliśmy na samym początku tej sekcji, świetnie nam się słuchało płyty Pana Tomasza Pauszka, która skrywa całą masę ciekawych dźwięków, które nas zaskakują w trakcie jej słuchania. Siedzisz i czekasz, co za chwilę się wydarzy. Co ciekawe, ta muzyka elektroniczna fajnie zabrzmiała na torze lampowym (szybko, precyzyjnie, ale z miękkim basem). Góra pasma jest precyzyjna, delikatnie zaokrąglona na skraju, ale nie traci na walorach. Co więcej, nie męczy nawet podczas głośniejszego słuchania muzyki. Proszę zwrócić uwagę z jaką elektroniką towarzyszącą grał ten odtwarzacz. Gra cały system i tylko od nas zależy jak go sobie poskładamy. To tylko my mamy wpływ na finalne brzmienie naszej „małej świątyni”. Średnica na torze lampowym uzyskała względem tego tranzystorowego. W szczególności głosy męskie świetnie zabrzmiały. Były pełne, oddające ich frakturę. Tak samo jak w instrumentach dętych, wszelkiego rodzaju wibracje oddane były w sposób naturalny, ciepło ale przy tym nie tracąc na detaliczności. Całość jest minimalnie skierowana ku dołowi pasma, co najbardziej jest odczuwalne w dolnych rejestrach tonów średnich i typowo na basie. Całości jednak słucha się bardzo przyjemnie i kulturalnie. Nam się zdecydowanie podoba taki styl grania.

 

Podsumowanie

Jeżeli chcecie dodać szczypty smaku lampowego do waszego systemu, to warto wpisać Yaqina na listę urządzeń do odsłuchu. To, co najbardziej nam się podoba w tym urządzeniu, to uniwersalność. Właściwie można zaadaptować w tor audio CD idealnie „wszyty” w resztę naszego systemu. Poprzez wybór odpowiedniego wyjścia, użycia go jako transport czy też poprzez zmianę lamp, którymi jak wiadomo możemy modyfikować brzmienie pod nasze osobiste preferencje, zabawa zdaje się nie mieć końca. I o to chyba chodzi w naszym hobby, każdy szuka swojego, idealnego dla siebie brzmienia. Dlaczego by zatem nie ułatwić sobie tego zadania i nie spróbować uzyskać tego jednym urządzeniem? Myślimy, że warto spróbować. Nie spróbujesz, to się nie dowiesz…

 

Sprzęt użyty do testu        

Źródło: Abrahamsen V6.0 – upgraded, Denon 3910, Braun PS 450 z wkładką Shure M97xe, Vincent s4
Głośniki: Zaph ZD5, Focal Zoller Suspense,
Wzmacniacz : Baltlab Epoca III, Audio Research vsi55 na lampach Psvane Treasure Mark II KT88,

Okablowanie sygnałowe: AriniAudio Individual, SMK Audio
Okablowanie Głośnikowe: Eagle Cable,Tellurium Q Blue
Listwa zasilająca: Taga Harmony PF-1000
Kable zasilające: DIY

Dystrybucja

4HiFi Sp. z o.o.

ul. Dolna 12
44-100 Gliwice

tel: 881 488 463

http://www.4hifi.pl/

Cena: 3400 pln

 

Redakcja: audiomuzofans.pl

B.P.