Dziś na talerzu: Marcin Wądołowski – „That’s My Game”
Po leniwym urlopie trzeba było czegoś, co skutecznie postawi mnie na nogi. I dokładnie taka płyta trafiła dziś na mój gramofon. Marcin Wądołowski „That’s My Game”, wydana przez AC Records, okazała się dla mnie sporym zaskoczeniem.
Dlaczego? Bo tym razem nie jazz, a pełnokrwisty ROCK! I to napisany dużymi literami.
Marcin Wądołowski zabiera nas w podróż do swoich muzycznych korzeni – czasów fascynacji Jimmym Page’em, Jimim Hendrixem, Stevie Ray Vaughanem, B.B. Kingiem, Erikiem Claptonem, Jeffem Beckiem czy Tadeuszem Nalepą. Później w jego muzycznej drodze pojawili się mistrzowie gitary klasycznej i jazzowej, ale miłość do mocnego, elektrycznego brzmienia najwyraźniej nigdy nie zniknęła.
„That’s My Game” jest dziesiątym solowym albumem Marcina i w pewnym sensie powrotem do początku tej drogi. Słychać tutaj gitarową swobodę, doświadczenie i wirtuozerię, ale przede wszystkim ogromną frajdę z grania.
A kiedy do gitary Marcina dołącza Joanna Knitter ze swoim drapieżnym, mocnym wokalem, robi się naprawdę gorąco. Tu wszystko się zgadza. Jest energia, rockowy pazur, emocje i muzyka, która nie pozwala spokojnie siedzieć w fotelu.
Wirtuozeria Marcina i wokal Joanny postawiły mnie na nogi. A gdybym miał włosy, to zapewne i one stanęłyby dęba! 😁🔥🎸

Na płycie zagrali:
Joanna Knitter – wokal
Marcin Wądołowski – gitary
Artur Jurek – instrumenty klawiszowe
Paul Rutschka – gitara basowa
Adam Czerwiński – perkusja
Na osobną uwagę zasługuje realizacja. Album nagrano 14–15 stycznia 2026 roku w Custom 34 Studio w Gdańsku, korzystając z naprawdę imponującego analogowego toru: konsole i przedwzmacniacze Neve, kompresory UA 1176 i LA-2A, mikrofony Neumann U67, Telefunken U47, ELA M 251 oraz HUM Audio RS-2. Materiał rejestrowano na 24-ścieżkowym magnetofonie Studer A827 na taśmie Quantegy GP9.
Za nagranie i analogowy mastering odpowiadał Piotr Łukaszewski, a montaż wykonał Hendrik Pauler w Pauler Acoustics. Producentem albumu jest Adam Czerwiński.

I właśnie analogowy charakter realizacji świetnie pasuje do tej muzyki. Jest w niej mięso, energia i naturalność, a gitara ma odpowiednią skalę i charakter.
„That’s My Game” nie jest grzeczną płytą do sączenia w tle. To album, który przypomina, że dobry rock powinien mieć pazur, emocje i gitarę, która potrafi porządnie kopnąć.
Marcin – tym razem naprawdę mnie zaskoczyłeś. I bardzo dobrze! 👏🔥
AC Records 2026 | „That’s My Game” – standard edition LP https://tiny.pl/3fygg4p1k
