Trójka czy trujka – felieton Wojtka Padjasa

Nie jest to miejsce do wyrażania poglądów politycznych i ja staram się być w tym miejscu od niej daleko, ale kiedy sprawa tak mocno dotyka radia, z którym związany jestem od ponad 50 lat, to dajcie mi Państwo dzisiaj wyjątkowe prawo do wyrażenia mojego zdania na temat listy przebojów trójki i sprawy piosenki Kazika.

Zacznę może od tego, czym jest cenzura i jak kiedyś działała. Była oficjalną instytucją PRL i działała według z góry narzuconych reguł. Każdy program należało zgłosić i otrzymać numer zezwalający na druk albo emisję. Ingerencje cenzury musiały mieć oficjalne uzasadnienie. Program trzeci, powstały na początku lat 60-tych, ogromną popularność zyskał na początku lat 70-tych, w epoce Gierka, czyli okresie większej nieco wolności. Można było tam prezentować „zachodnią” muzykę, czego pozbawione były inne programy radia, gdzie Ilość zachodnich przebojów była ściśle limitowana, więc rozgłośnia, która miała ich więcej zyskiwała a dziennikarze, którzy mieli dostęp do płyt z zachodu byli bogami. Najtrudniejsze lata Trójka przeżywała w Stanie Wojennym. W prywatnym archiwum mojego kolegi zachował się pewien telefax. Ale zacznijmy od tekstu:

Są tacy – to nie żart
Dla których jesteś wart
Mniej niż zero

To oczywiście fragment przeboju Lady Pank.

Był to song, który wszyscy kojarzyli ze sprawą śmierci Grzegorza Przemyka, stąd piąte miejsce na liście przebojów Trójki w 1983 roku było dla władzy kłopotem . W tej kwestii do Radia przyszedł telefax z Wydz. XIII Dep. II MSW (…) aby metodami operacyjnymi wzmocnić tendencję spadkową i wyeliminować ją z listy przebojów po 2-3 tygodniach. Natychmiastowa eliminacja jest także możliwa, jednak spowodowałaby niepotrzebny rozgłos”

Minęło 36 lat…..

Nie ma cenzury, taki urząd nie istnieje a jeśli jest cenzura – to cenzura strachu, że komuś coś się nie spodoba. Przebój Kazika nie zdobył jakiejś wielkiej popularności a jego przesłanie także nie było dla wszystkich czytelne. Pewnie przeszedłby bez większego echa, gdyby nie decyzje nadgorliwego urzędnika.

Nie wiem, czy umieszczenie tej piosenki na pierwszym miejscu było świadomym pożegnaniem Marka Niedźwieckiego ze słuchaczami, czy tak nie było. Z całą pewnością takiego medialnego szumu nikt się nie spodziewał ani prowadzący Listę, ani Kazik ani dyrekcja radia ani słuchacze i komentatorzy.

Czasem jednak tak jest, że mały kamyczek uruchamia lawinę, czy tak stanie się tym razem ?

Wojtek Padjas