TEST: GOLDRING 1012GX- DUŻA DAWKA PRZYJEMNOŚCI

Historia firmy sięga już ponad 100 letniej tradycji , trudno o producentów z tak wąskiej branży wkładek gramofonowych którzy tak długo utrzymują swoją produkcje co może wyłącznie świadczyć o dobrej klasie swoich wyrobów.

Wielu użytkownikom gramofonów dobór wkładki spędza sen z powiek, uwzględnić muszą przede wszystkim w pierwszej kolejności aspekt techniczny – wiadomo rezonans, a z drugiej strony właściwości ramienia, dopiero potem „jak to brzmi”.


Goldring 1012GX
muszę przyznać iż z produktami tej marki mam już jakieś doświadczenie. Osobiście przez długi czas użytkowałem wkładkę typu MM GL2200 w mojej ocenie to bardzo uniwersalna wkładka z bardzo dobrą dynamiką, a ostatnio testowałem ich flagowy model wkładki typu MC model Legacy której dźwięk w skrócie można nazwać wytrawnym o dużej klasie.

 Wiadomo że na całość charakteru brzmienia z gramofonu w główniej mierze składa się współpraca wkładki i ramienia ale istotne są również aspekty związane z sama konstrukcją adaptera, rodzaj użytego materiału przy budowie plinty, waga całości i talerza, rodzaj i kształt użytego ramienia, przewody wewnętrzne itd… Trudno nie oprzeć się jednak wrażeniu że to rodzaj użytego przetwornika i igły ma największe znaczenie, w sumie coś w tym jest lecz nie chyba jednak nie do końca, bo i tak to wszystko trzeba podłączyć do przedwzmacniacza.

Golding od lat cieszy się uznaną renoma wśród melomanów słuchających winyli, dlatego bardzo ucieszył mnie fakt kolejnej możliwości poznania bliżej ich produktu tym razem z kultowej już serii 10XX.

Pewnie nie wszyscy wiedzą ale historia przedsiębiorstwa rozpoczyna się w Niemczech a producent w 1933 roku przenosi swą działalność do Wielkiej Brytanii. Sama firma może poszczycić się kilkoma przełomowi urządzeniami jak gramofon GL85 który był dziełem współpracy z Lenco czy model GR1. No i oczywiście serie wkładek począwszy od modeli 500, 600, 700. Obecny asortyment wkładek jest bardzo szeroki i z pewnością każdy fan winylu znajdzie w nim odpowiedniego dla siebie.

 

 

Budowa/Wygląd:

Do naszego testu  trafiła usytuowana druga od dołu z serii 10XX wkładka typy MM 1012GX która przy swej nie wygórowanej cenie wydaje się być interesującym produktem zważywszy na rzadko spotykany w tym pułapie cenowym precyzyjny szlif igły.  Na wstępie muszę przyznać iż nawet samo opakowanie podpowiada nam iż  mamy do czynienia z produktem dobrej klasy. Wewnątrz jest instrukcja, śruby mocujące i klucz imbusowy.

 

 

Goldring 1012GX  to wkładka typu MM (moving magnet) zatem w tym wypadku mamy do czynienie z przymocowanym do igły magnesem który podczas odtwarzania porusza się w polu cewek i w ten sposób indukuje się w nich napięcie, które w przypadku tego typu jest często w zakresie od 2,5 do 8mV.

W głównej mierze seria 10XX opiera się przede wszystkim na dwóch modelach. Pierwszy to legendarny 1042 oparty o szlif Gyger S dostępny zazwyczaj w dużo droższych hi-endowych wkładkach. Drugi model z serii  to 1012GX (szlif Gyger II), który z miejsca stał się najlepiej sprzedającą się wkładką w historii firmy co mnie absolutnie nie dziwi.

1012GX ma diamentową igłę o szlifie Gyger-2. Poziom wyjściowy (6,5 mV) i rekomendowany nacisk igły zawiera się w zakresie 1,5-2,0 g u mnie sprawdził się nacisk 1.8 grama. Zalecana pojemność wejściowa wynosi 150 – 200 pF.

 

 

Brzmienie:

Odsłuch tej wkładki to duża dawka przyjemności  ze słuchania „czarnych placków”, jest to granie dość zrównoważone z lekką przewagą aksamitnych wysokich tonów które dają odrobinę więcej blasku na górze , z  łagodną muzykalnością a to wszystko dzieje się w bardzo szerokim planie stereo z precyzyjną lokalizacja poszczególnych instrumentów a bas ? to przede wszystkim zwinność i szybkość geparda. Tak w olbrzymim skrócie można opisać walory brzmieniowe wkładki Goldring 1012X.

Już chyba standardowo każdy swój test wkładki czy gramofonu  rozpoczynam od angielskiego wydania albumu grupy TOTO „VI” , to dobrze zrealizowana płyta która doskonale pozwala na wyłapaniu wielu możliwości produktu.

Zacznę tym razem od basu,  w nim jest ukryta pewna spójność z pozostałymi zakresami, po pierwsze jego zszycie z średnicą jest wzorowe, płynnie i zwinnie przechodzi wzwyż pasma. Po drugie zaś jest jak przyczajony tygrys, towarzyszy nam cały czas w podróży ale jak jest potrzeba potrafi przyłożyć niespodziewanie i zaskoczyć słuchacza. No co dzień słucham wkładki Denona której z kolei bas jest priorytetem, a tu  owszem jest go nie aż tak dużo ale za to jakość i szybkość jest z tych najwyższych lotów. Osobiście nie cierpiałem jakoś szczególnie na brak dużej masy i wypełnienia, ponieważ ten podany tutaj charakter umożliwia nam doskonałe śledzenie partii gitary basowej czy kontrabasu.  A na Toto otrzymujemy  świetny „drive” wyższego basu, wszystko pędzi z dobrym i mocnym rytmem.  Całościowo zakres najniższych tonów to przede wszystkim detal, dynamika makro i mikro oraz zejście do najniższego zakresu bez zbędnej „buły”.

 

 

Do oceny środkowego pasma często korzystam z płyt Santany czy Stinga( taki standardowy set) i tym razem było podobnie , gitara Carlosa porywa słuchacza do bajki gitarzysty, brzmienie jest oddane z wysoka wiernością raczej typu „zdjęte z pieca” a nie gdzieś tam w tle. Może odrobinę średnica jest troszkę z tyłu w porównaniu do góry lecz ja bardziej preferuje styl „na twarz” ale to  może bardziej zależy od użytego preampu i tu radze poszukać czegoś „cieplejszego” .  Sam zakres ma dobre korzenie w basie leci z ta samą szybkością,  płynnie i zwinnie stojąc bardziej bo jaśniejszej stronie przekazu. Dźwięk jest mocny i precyzyjny a temperatura barwowa jest jak najbardziej zachowana w spójności z pozostałymi zakresami.  Przyznam iż ten dźwięk bardzo przypomina mi to co prezentowała wkładka Legacy w tym zakresie,  może nie ma tu tej precyzji i takiego wyważenia ale nadal mamy dobry atak i szczegółowo umiejscowienie czy to już można nazwać firmowym brzmieniem ? chyba jednak nie bo GL2200 nie ma aż takiego „Powera” na średnicy.  Za to głos Stinga był doskonale odwzorowany , czysty i pełny dając dobre odwzorowanie wokalisty. To co może przykuć baczniejszą uwagę to bogactwo zawarte w średnicy, żaden dźwięk nie ucieka, nie milknie zbyt szybko każdy z nich ma swój czas i miejsce. A propos miejsca „mniam”, tak to owszem jest fantastyczne,  może stereofonia jest lekko podkręcona lecz mi osobiście się to mocno podoba. Owa przestrzeń jest fenomenalna zarówno wszerz jak i w głąb mamy dużo dźwięków osadzonych bardzo realnie i dokładnie w spektrum co w rezultacie przenosi nas w głąb nagrań. Ta wkładka potrafi zbudować dużą scenę i oddać warunki akustyczne nagrania słuchać to zarówno z płyt realizowanych w studio czy plenerowych nagrań. Wracając na moment do średnicy może jest ciut za górnym zakresem i nie dominuje aż tak, lecz potrafi przekazać doskonale emocję muzyków posiłkując się głównie szczegółami z dużą dawką powietrza.   

A teraz czas na zakres który według mojej opinii jest największym skarbem 1012GX, a mianowicie górny zakres pasma.  Myślę że w głównej mierze to zasługa precyzyjnego szlifu igły i to co otrzymujemy na sopranie jest najwyższej próby.

Wysokie tony podane przez Goldringa są bogate w informację, wręcz kipią z ilościami tam nagromadzonych dźwięków serwowanych z doładowaniem.

Wkładka 1012GX pozwala na wydobycie wszystkich szczegółów z nagrania , wszystko słychać. Dobrze to świadczy o bogactwie i dużej ilości informacji, jaką przekazuje o muzyce. Tony wysokie są otwarte , wolne od wszelkich ograniczeń jest ich dużo i są podane z najwyższą klasą.  Blacha perkusji brzmi jak metal z całą swą chropowatością i perlistością ,  wszelkie cymbałki i inne „przeszkadzajki”  są doświetlone, szczegółowe podane z dużą wiernością, nie ma ukrywania czegokolwiek. Bałem się że na gorzej zrealizowanych nagraniach czy samej jakości płyt „góra” może byś przesadzona i przeszkadzać w odbiorze , ale nic z tych rzeczy 1012GX nie daję się złapać na ostrości przekazu. Słuchając tej wkładki musicie koniecznie poprosić o nagrania zawierające instrumenty dęte blaszane, powietrze , gładkość i precyzja okraszona bogactwem informacji to powinno się każdemu spodobać.  I na koniec postanowiłem zapuścić coś co powinno podkreślić wszystkie cechy tej wkładki , wybór padł na Iron Maiden i nie zwiodłem się, prawdziwy dynamit, nie wiem co na to sąsiedzi ale inaczej jak dodać trochę więcej volume niż zwykle było bardziej niż oczywiste.

 

 

Ocena ogólna: 

Goldring 1012GX to wkładka, która zasypie na detalami , naświetli górny zakres, podkręci trochę przestrzeń i na pewno  nas nie znudzi.  Czy może nas wkurzyć ? absolutnie nie o ile nie postanowimy odsłuchiwać gorszej jakości płyt za to na dobrych płytach trudno nam będzie się oderwać od odsłuchu. 

Te wszystkie czynniki zaważyły na przyznaniu naszej rekomendacji i wyróżnienia „ AUDIOMUZOFANS RECOMMENDATION”

 

Dane techniczne:

Mocowanie wkładki: 1/2 cala
Szlif: Gyger II
Wymienność igły: TAK
Headshell: NIE
Kąt nachylenia igły: 24stopnie
Masa ekwiwalentna końcówki: 0.45mg
Siła nacisku: 1.5 – 2g (15 – 20mN)
Pasmo przenoszenia: 20 – 20.000Hz
Separacja kanałów: 25dB
Balans kanałówV :2dB
Pojemność wejściowa MM: 150 – 200pF
Napięcie wyjściowe MM: 6.5mV
Rezystancja: 47.000 Ohm
Rezystancja wewnętrzna: 660 Ohm
Indukcyjność wewnętrzna: 570mH
Waga: 6.3g
Gwarancja:12 miesięcy

 

Sprzęt użyty do testu :

CD: Lector cdp 0.6

Wzmacniacz: Yaqin ms 650b, Audio Research vsi55 na lampach Psvane Treasure Mark II KT88,

Kolumny: JmLab Mini Utopia, Clone EV Delta,

Interkonekty: MIT , Qed , Nordost

Przewody głośnikowe: Nordost , Straght Wire, Kimber, Western Electric 

Sieciówki: Neel , Helion

Gramofon: Revolver , ramię Jelco , pre DIY , JVC qly-55f

Kondycjoner: Neel 1800

Adaptacja akustyczna: Panele uniwersalne FiberPRO Mega Acoustic

 

Dystrybucja w Polsce:

RAFKO
Hetmańska 33B
15-727 Białystok
http://www.rafko.com/

http://goldring.rafko.pl/produkty.php?numer=3917,goldring-1012gx-wkladka-gramofonowa-typu-mm

 

redakcja. audiomuzofans.pl

goky