TEST: Pro-Ject X1 – Klasyka na nowo.

PRO-JECT X1

Początek lat 90-tych, w domowym HI-FI melomana z Polski poczciwe Bernardy, Daniele, czy inne Adamy kończą swą przygodę ewakuując się na strych. Pod strzechami już na dobre zadomowiły się odtwarzacze CD, a młodzież z przenośnego magnetofonu rezygnowała powoli na korzyść MP3. W ślad za tym na „Jarmarku Europa” znajdziecie każdą interesującą Was muzykę, w formie plików nawet i całą dyskografię ulubionego zespołu rockowego.

W naszych zakładach Diory nawiązała się współpraca z Thorensem i zaczęto produkować budżetowy model TD-180. Tymczasem u południowych sąsiadów w zakładach Tesli Litovel rodził się znany na całym świecie Pro-Ject. Z tym, że zakłady Tesli były kooperantem innych zachodnich marek i miały już zbudowaną dobrą renomę.

Należało wykazać się sporą dawką odwagi lub nawet szaleństwa, aby w takim okresie rozpocząć budowę nowej marki gramofonów, zaczynając od modelu Pro-Ject 1. My dziś po prawie 30 latach otrzymujemy do recenzji model X1, który nawiązuje do swojego „dziadka” nie tylko nazwą, ale również wyglądem i budową – czy on również stawi czoła tym wszystkim Dac-om, Flack-om itp…?

W zasadzie pierwszym gramofonem Pro-Jecta był model Tesli, w ten sposób austriacka firma sięgnęła po dziedzictwo 70-letniego producenta z Czech, a miejsce wytwarzania pozostało bez zmian, trochę inaczej jak u naszej Fonici, ktoś jeszcze pamięta z wystawy Audio Show ładnie wyglądające próby reanimacji i wykup znaku towarowego ?

Kultowy gramofon to model Debut – pojawił się on w 1999 roku wyposażony w stalowy talerz i plintę z MDF. Silnik był zaś uproszczoną wersją silnika Pro-Ject 1, izolowany przez pojedynczą sprężynę. Ramię było prostą, zwykłą aluminiową rurką, wyposażoną we wkładkę Ortofon OM5E – w sumie to odpowiedniej jakości i z eliptycznym diamentowym szlifem jak dla budżetowego produktu. To był i nadal jest prosty przepis Pro-Jecta i dla wielu taki, który konsekwentnie cieszy się uznaniem od ponad 30 lat.

Po premierze w 1999 roku Debut z miejsca stał się hitem. Sprzedaż detaliczna za umiarkowaną cenę powodowała, iż Debut był w zasięgu każdego entuzjasty Hi-Fi. Osiągalność bez wątpienia zainspirowała ludzi do odkurzenia niektórych starych płyt i ta moda trwa do dziś. Jeden z moich znajomych – recenzent twierdzi, że to stosunkowo nowa moda na vinyl. Drugi zaś uważa, iż ta moda trwa nieprzerwanie od lat 60-tych, tak czy owak to Pro-Ject wniósł olbrzymi wkład w nową popularyzację kultury odtwarzania płyt winylowych. Tymczasem największy zakład produkcji polichlorku winylu w Pionkach kończy produkcję płyt. W dobie dostępu płyt winylowych w popularnej sieci dyskontów i rosnącej ich sprzedaży w innych kanałach dystrybucji nasi producenci Audio wydają się być bierni, a szkoda, bo potencjał jest.

Obecna oferta Pro-Jecta jest olbrzymia, każdy miłośnik vinylowych krążków i nie tylko znajdzie coś dla siebie. Prócz gramofonów i akcesoriów do niego, mamy zestawy wyposażone w kolumny, wzmacniacze czy Dac-i. Ja osobiście planuje zakup myjki od Pro-Jecta, system ten jest dużo bardziej efektywny od dostępnych ultradźwiękowych myjek.

BUDOWA/WYGLĄD:

Trudno nie oprzeć się wrażeniu, iż przepis opracowany wiele lat temu jest nadal skuteczny i wygodny przy wprowadzaniu nowych gramofonów.

X1 to klasyczny, pozbawiony wszelakiej ekstrawagancji wręcz powściągliwy „gramiak”. Do wyboru mamy okleinę orzechową, a także – nadal modne – wykończenie w lakierze, białe bądź czarne. Plinta to MDF o grubości aż 350 mm. Pod talerzem w osobnym miejscu dokonano wyfrezowania, gdzie umieszczono silnik zawieszony na gumowych linkach, aby przeciwdziałać wszelkiemu przenoszeniu drgań. W specjalnym podfryzowaniu zmieścił się również klasyczny subtalerz. Napęd jest przenoszony poprzez pasek, a talerz główny wykonano z 200 mm kawałka akrylu.

Silnik synchroniczny, którego obrotami możemy sterować z plinty przełącznikami, jest zasilany z zewnętrznego zasilacza.

Klasyczne ramię dla Pro-Jecta wykonane z włókien węglowych i długości prawie 9”, umożliwia regulację zarówno azymutu jak i VTA, czym wyróżnia się od np. produktów Regi. Anti-skatin rozwiązano za pomocą zawieszonego na lince ciężarka, dla mnie bajka.

Gramofon do testu otrzymałem z wkładką oznaczoną logo producenta gramofonu, wiemy jednak, iż jest to wkładka Ortofona z serii 2M, a brzmieniu najbliżej do modelu 2m Red.

BRZMIENIE:

To, co usłyszałem odrobinę mnie zaskoczyło. Gramofon, który swoim charakterem momentami bardziej przypomina CD niż vinyl. Ale jeśli trzeba stawić się fali wszechogarniających plików to może jest w tym jakaś metoda, aby uzyskać trochę więcej “analogu” warto rozważyć wymianę wkładki , może modele Hana ? dobrze brzmiące i w umiarkowanej cenie.

Zaczynam od maxi-singla Alice Cooper – „Poison”, średnica jest gładka i dokładna, gitara i wokal są wyraźne i odpowiednio kąsające, rockowy polot jest dobrze podany, brak zbędnego hałasu i zlepiania się dźwięków.

Idąc dalej tropem średnicy, bo ta wydaje się być najciekawsza, na talerzu ląduje Sting – …Nothing Like The Sun, tu znów wokal jest bardzo precyzyjny, podany bezpośrednio troszkę do przodu lecz tym razem odrobinę bardziej mechaniczne, może nawet ciut chłodnie podany i nadal skrupulatny.

Niskie tony dostatecznie oddają puls i rytm nagrań z należytą im dynamiką. Nagrania Goldings, Oleszkiewicz, Czerwiński – „Hollywood Trio” rzuciło światło na popisy w oddaniu dynamiki, to niewątpliwe jest zaletą X1. Taki charakter basu jest dla mnie do zaakceptowania, zaletą jest niewątpliwe brak „buły”, owszem nie sięga on może do głębin oceanu, ale przez to jest bardziej zróżnicowany i dynamiczny.

Góra też fajna, trochę „kompaktowa”, wyrazista oraz dokładna lecz bez „i” na końcu, taka bezpieczna. W nagraniach przygotowanych przez Stereoplay wydany w latach 80-tych można doskonale wyłapać, poznać jej fakturę, czysto, gładko i niedrażniąco.

Album grupy Yes – „90125” zaprezentował się z dobrym kontrastem dynamicznym, dość dokładnym dołem pasma. Gitara z wokalem gładka i wysunięta, talerze perkusji z dużą dawką energii i detalu.

Plany stereo bez zarzutu, bez efektów specjalnych, scena zarówno na szerokość jak i głębokość w oryginalnej wielkości bez udziwnień.

Autor recenzji: Paweł Nowak

PODSUMOWANIE:

Nowy Pro-Ject to klasyczny Pro-Ject, wszystko co producent mógł użyć w tym segmencie cenowym zostało użyte i mimo, iż nie jest to konstrukcja automatyczna obsługa X1 daje sympatyczne i pozytywne odczucia. X1 jeden jako laureat EISA doskonale spełni oczekiwania jako pierwszego gramofonu w rodzinie, czy takiego, gdzie chcemy powrócić po latach do odtwarzania płyt winylowych. Na wyposażeniu otrzymujemy jeszcze całkiem dobre przewody o niskiej pojemności. Ten model Pro-Jecta to doskonały wybór dla osób, które chcą kupić nowe ładne urządzenie i o nim zapomnieć w pozytywnym znaczeniu, za to chcą się cieszyć kolejnymi “first pressami”.

SPRZĘT UŻYTY DO TESTU:


– Prędkość obrotowa 33, 45 (el. Zmiana)
– Odchylenie obrotów 33: 0,30% 45: 0,25%
– Talerz średnica 300mm, grubość 20mm, masa: 1,5kg
– Efektywna długość ramienia 218,5 mm
– Efektywna masa ramienia 10g
– Overhang 18,0 mm
– Przeciwwaga 3 – 5,5g
– Załączone akcesoria 15V DC /0,8A zasilacz, pokrywa, Connect it E, mata
– Pobór mocy 5 w
– Wymiary 415 x 125 x 335mm (SzxWxG)
– Masa 7 kg

Cena: 3 750 zł

SYSTEM ODSŁUCHOWY:

CD: Lector cdp 0.6t

DAC: Micromega one

Wzmacniacz: Lampizat0r gm70

Przedwzmacniacz: TRAudio CHairman, Iskra

Kolumny: Electro Voice Delta, Tandberg Studio Monitor, Snell A3i

Interkonekty: MIT , Qed , Nordost, Super Sound Device, Wille Audio

Przewody głośnikowe: Nordost , Straght Wire, Kimber, Duelund

Sieciówki: DIY-Neel , Helion

Gramofon: Pioneer PL 70, Denon dl103r

Kondycjoner: Neel 1800

DYSTRYBUCJA W POLSCE:

VOICE Spółka z o.o.

Mostowa 4, 43-400 Cieszyn

+48 33 851 26 91

office@voice.com.pl

https://voice.com.pl/site/home

Redakcja: audiomuzofans.pl