TEST: TRAudio Phono Verum – Absolutny Wzorzec

TRAudio Phono Verum – Absolutny Wzorzec Analogowej Prawdy.


Moja przygoda z polskim audio to od wielu lat fascynująca historia spotkań, długich nocnych rozmów i odkrywania miejsc i ludzi, którzy zamiast masowej, bezdusznej produkcji wybierają trudną drogę bezkompromisowej inżynierii. Z Tomaszem Redlichem, twórcą marki TRAudio i przedwzmacniacza Phono Verum, znamy się już bardzo bardzo długo, co sprawia, że ten tekst ma dla mnie wymiar szczególny i bardzo osobisty. Nie jest to bowiem relacja czysto recenzencka, lecz wieloletnia znajomość oparta na wspólnym rozumieniu dźwięku i ogromnym szacunku do rzemiosła. Osobiście ogromnie cenię pracę Tomka i uważam, że posiada on rzadką dziś umiejętność łączenia surowej wiedzy technicznej z muzykalnością, która nie pozwala przejść obok jego urządzeń obojętnie, to nasz polski Hiroyasu Kondo. Tomasz to człowiek niezwykle otwarty, miły i profesjonalny – to typ konstruktora, jakiego trudno dziś spotkać; zawsze gotowy do merytorycznej dyskusji, ale też potrafiący słuchać sugestii melomanów. Nasza relacja zaowocowała nie tylko wywiadem, który mieliście okazję czytać na łamach audiomuzofans, ale przede wszystkim setkami godzin spędzonych na analizowaniu tego, co w torze analogowym jest najważniejsze. Podobnie jak w przypadku moich doświadczeń z konstrukcjami świętej pamieci Zdzisława Hrynkiewicza-Strussa czy wcześniejszych tekstów dla Audiomuzofans, w tym szczególnie analizy modelu Consulere, szukałem w dźwięku czegoś więcej niż poprawnych parametrów. Szukałem prawdy, emocji i tego specyficznego „oddechu”, który potrafią oddać tylko urządzenia budowane z prawdziwej pasji. Przez ostatnie dwa lata Phono Verum gościło na moim stoliku Kasoto, pełniąc rolę absolutnego urządzenia referencyjnego. To właśnie na nim opierały się wszystkie moje recenzje wkładek, w tym te najbardziej wymagające, jak długodystansowa praca z wkładką AIDAS Mammoth Gold, a od roku również z fenomenalną Dava Reference. Piszę te słowa w momencie nostalgicznym, bo właśnie teraz, gdy Verum przygotowuje się do podróży do nowego właściciela, czuję wewnętrzny obowiązek, by rzetelnie podsumować te dwa lata z urządzeniem, które jest flagowcem absolutnym TRAudio. Choć Consulere postawiło poprzeczkę niezwykle wysoko i do dziś uważam je za wzór w swojej klasie, to Verum jest projektem, który idzie o krok dalej, oferując dojrzałość brzmienia, jakiej trudno szukać u konkurencji, nawet tej z najwyższej światowej półki.

Chcecie porozmawiać o audio i muzyce ?

ZAPRASZAMY DO NASZEJ GRUPY NA FACEBOOK

AudioMuzoFans

Subskrybuj również nasz kanał na YouTube po więcej wiadomości.

Budowa

Budowa Phono Verum od samego początku budzi najwyższy szacunek i przywodzi na myśl najbardziej bezkompromisowe konstrukcje hi-endowe, jakie kiedykolwiek powstały. Mamy tutaj do czynienia z urządzeniem rozdzielonym na dwa całkowicie osobne moduły, co samo w sobie definiuje poziom aspiracji tego projektu. Tomasz Redlich nie uznaje tutaj półśrodków – właściwy przedwzmacniacz i potężny, zewnętrzny zasilacz pracują w pełnej separacji, co jest rozwiązaniem mającym na celu całkowite odizolowanie niezwykle czułych obwodów sygnałowych od wszelkich zakłóceń elektromagnetycznych płynących z sieci zasilającej. Zasilacz to prawdziwe serce tego układu i dowód na to, że w TRAudio prąd traktuje się z najwyższą powagą. Oparto go na legendarnej lampie prostowniczej RGN 1054, wspartej przez ECL82 oraz stabilizator gazowy OA2. To właśnie ten „elektrowniany” fundament sprawia, że Phono Verum dysponuje niesamowitą energią i stabilnością pracy, której nie są w stanie zapewnić żadne zasilacze impulsowe czy inne proste układy.

Drugie urządzenie, połączone z zasilaczem solidnym przewodem, to właściwy przedwzmacniacz, którego wnętrze wypełnia aż sześć baniek: cztery sztuki ECC83 oraz para ECC88. Mój egzemplarz został skonfigurowany w sposób purystyczny i bezkompromisowy – posiada dwa wejścia dedykowane wyłącznie dla wkładek typu MC, co jasno definiuje go jako urządzenie dla najbardziej wymagających użytkowników analogu. Z przodu obudowy znajdziemy minimalistyczny, elegancki wybór wejścia, natomiast tylny panel to królestwo funkcjonalności: obok solidnych gdniazd RCA i zacisku uziemienia, znajduje się tam precyzyjna regulacja impedancji wejściowej. System ten jest funkcjonalnie identyczny jak we wspomnianym Consulere, co pozwala na perfekcyjne dopasowanie urządzenia do parametrów posiadanej wkładki. Warto w tym miejscu zaznaczyć, że każdy element bierny wewnątrz Verum został rygorystycznie wyselekcjonowany, a ich dobór to efekt żmudnych, wielogodzinnych odsłuchów nie tylko Tomasza, ale całego zespołu TRAudio, w którego skład wchodzą również Sebastian i Grzegorz. To właśnie ta synergia trzech pasjonatów i ich wspólne sesje odsłuchowe sprawiły, że produkt końcowy jest tak niesamowicie dopracowany.

Tomasz Redlich to zresztą wizjoner toru analogowego, co potwierdza jego druga marka – Turntable-Custom. Skupia się ona na mechanice precyzyjnej wokół gramofonu, produkując m.in. customowe ramiona najwyższej klasy na indywidualne zamówienie klienta. Sam posiadam dwa takie ramiona, 13 calowe wykonane z drewna, które wnosi niesamowitą plastyczność i barwę, oraz drugie 12 cali, będące zaawansowaną modyfikacją ramienia marki Ortofon. Ten kompleksowy wgląd w mechanikę i elektronikę sprawia, że produkty Tomka tworzą spójny, muzykalny ekosystem, w którym nic nie jest dziełem przypadku. Phono Verum jest zwieńczeniem tej drogi – urządzeniem surowym z zewnątrz, ale emanującym technologiczną potęgą wewnątrz, gdzie czarne tło i absolutna cisza podczas pracy są fundamentem, na którym budowana jest cała opowieść muzyczna.

Brzmienie

Przejdźmy do sedna, czyli do brzmienia, które przez dwa lata kształtowało moją percepcję tego, co można wycisnąć z czarnej płyty. Phono Verum to urządzenie, które pozwala słuchaczowi na bardzo głęboką ingerencję w charakter dźwięku poprzez dobór lamp (tzw. tube rolling). Przez dwa lata eksperymentowałem z wieloma zestawieniami, ale prawdziwe kształtowanie jego sygnatury rozpoczyna się od pracy z parą ECC88. Choć fabryczne lampy grają poprawnie, to prawdziwa magia dzieje się, gdy w tor wchodzą Siemens & Halske czy Philips SQ. Jednak absolutnie topowo, wręcz mistycznie, Verum wypada w połączeniu z legendarnymi lampami Siemens CCa. Lampa CCa to „święty graal” rodziny ECC88 – charakteryzuje się niespotykaną trwałością, ale przede wszystkim oferuje czarne tło i precyzję, która sprawia, że dźwięk staje się holograficzny. To połączenie z CCa daje wgląd w nagranie tak głęboki, że granica między odtworzeniem a żywym instrumentem zaczyna się zacierać. Jako ECC83 wykorzystywałem u siebie zamiennie Brimary, które dodawały pięknego nasycenia i brytyjskiego sznytu, Mullardy dla uzyskania gęstszej, mięsistej tekstury oraz Telefunkeny, gdy szukałem absolutnej liniowości i przezroczystości. Te doświadczenia pozwoliły mi poznać Verum w każdym aspekcie i z pełną odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że w każdym z tych zestawień brzmienie było bardziej dojrzałe, swobodne i lepsze jakościowo niż w modelu Consulere.

Zacznijmy od analizy basu, bo tutaj flagowiec Tomka wyznacza nowe standardy. Kiedy igła mojego Garrarda 401 z wkładką Dava Reference opadła na album Franka Zappy Hot Rats (2016 Europe, Remastered 180g), od razu poczułem potęgę zasilania RGN 1054. Bas w utworze „Peaches en Regalia” był wielowarstwowy, niesamowicie zwarty i posiadał fakturę, której wcześniej nie słyszałem nawet na bardzo drogich konstrukcjach. W porównaniu do Consulere, Verum oferuje lepszą definicję uderzenia i kontrolę najniższych rejestrów, co w gęstych aranżacjach Zappy jest kluczowe. Na płycie Witolda E. Szczurka The Spark (1987 PolJazz), kontrabas miał swój właściwy, fizyczny ciężar, ale i szybkość, która nie pozwalała nagraniu zwalniać. To nie jest bas, który zalewa pokój; to skalisty fundament, który pulsuje energią i pozwala stopie perkusji wybrzmiewać z naturalną masą. Każde pociągnięcie struny miało swój początek i wyraźny koniec, bez żadnego „ogona” czy rozmycia.

Średnica w Phono Verum to królestwo nasycenia, prawdy i niesłychanej emocjonalności. Słuchając Agi Zaryan na albumie Remembering Nina & Abbey (2015 Warner Music Poland), czułem niemal fizyczną obecność artystki w moim pokoju. Jej głos był podany z niesamowitą namacalnością, z dbałością o każdy oddech i najmniejszy niuans artykulacji. Przedwzmacniacz wydobywa emocje bez dodawania niepotrzebnych wyostrzeń, co doskonale pokazała płyta Ella & Louis (2019 Europe Clear Vinyl). Chropowaty głos Armstronga i aksamitna, niemal kremowa barwa Fitzgerald zostały podane w idealnej harmonii. To właśnie tutaj Verum pokazuje swoją wyższość nad wybitnym przecież Consulere – średnica jest bardziej plastyczna, posiada więcej mikroinformacji „wokół” dźwięku, co sprawia, że muzyka staje się bardziej żywa i angażująca. Każdy instrument dęty na tej płycie miał swój właściwy blask i mosiężny charakter, bez grama sterylności.

Wysokie tony w wykonaniu flagowca TRAudio to pokaz najwyższej kultury, rozdzielczości i spokoju. Na płycie The Oscar Peterson Trio We Get Requests (Verve Records), talerze perkusji miały odpowiednią masę, metaliczny blask i nieskończoną ilość powietrza. Dzięki zastosowaniu lamp Siemensa, góra pasma była niezwykle otwarta, ale nigdy nie popadała w natarczywość, nawet przy głośnych odsłuchach. Każde muśnięcie miotełką o werbel było słyszalne z chirurgiczną precyzją, a jednocześnie z dawką analogowej słodyczy, która sprawia, że dźwięk nie męczy przez długie godziny. Podobne wrażenia towarzyszyły mi przy odsłuchu albumu Spirit Of Eden zespołu Talk Talk (1988 Portugal). To płyta pełna ciszy, niuansów i nagłych skoków dynamiki. Verum poradziło sobie z tym materiałem wybitnie, oddając gęstą, niemal oniryczną atmosferę nagrania i precyzyjnie rysując wysokie tony, które wygasają w sposób naturalny i nieskończenie długi.

Plany stereo i budowanie sceny to domena, w której Verum błyszczy najbardziej. Scena jest szeroka i głęboka, a lokalizacja instrumentów na płycie Piotr Schmidt Quartet Dark Forecast (2021 SJ Records) była wręcz holograficzna. Trąbka Schmidta była precyzyjnie osadzona w przestrzeni, otoczona aurą powietrza, co tworzyło niesamowity efekt obecności muzyka „tu i teraz”. W porównaniu do Consulere, przestrzeń jest tutaj bardziej stabilna i posiada lepszą gradację planów, co sprawia, że muzyka nabiera oddechu. Muzykalność i dynamika Verum to aspekty, w których czuć żmudną pracę całego zespołu Tomka. Urządzenie zachowuje idealną równowagę między analitycznością a czystą radością ze słuchania. Skala dźwięku jest porażająca – nagłe skoki głośności w gęstych aranżacjach Zappy były przekazywane bez żadnego wysiłku, z zachowaniem pełnej kontroli nad membranami kolumn. To właśnie ta swoboda sprawia, że Verum jest urządzeniem o klasę lepszym niż Consulere; ono po prostu gra z większym rozmachem, autorytetem i wyższą kulturą barwy. Każda płyta, czy to jazzowa, czy progresywna, zyskuje na Verum nową strukturę i głębię, której wcześniej mi brakowało.

Podsumowanie

Podsumowując te dwa lata spędzone z Phono Verum, muszę stwierdzić z pełnym przekonaniem, że jest to urządzenie wybitne, będące namacalnym dowodem na to, że polska myśl techniczna potrafi stworzyć flagowiec światowej klasy. Tomasz Redlich wraz z Sebastianem i Grzegorzem stworzyli konstrukcję kompletną, która nie próbuje niczego udowadniać na siłę, lecz pozwala muzyce mówić własnym, niczym nie skrępowanym głosem. Phono Verum to nie tylko przedwzmacniacz; to instrument, który szanuje każdą płytę LP i wyciąga z niej to, co najlepsze, niezależnie od tego, czy korzystamy z wkładki AIDAS Mammoth Gold czy Dava Reference. Przez te wszystkie miesiące Verum było moim niezawodnym partnerem w każdej recenzji, oferując precyzję regulacji, nieskazitelną ciszę w tle i kulturę barwy, której próżno szukać u konkurencji, nawet tej znacznie droższej.

Mimo że model Consulere jest wyróżnikiem jakości i niezwykle trudno go przebić, to Verum w każdym aspekcie brzmienia okazuje się urządzeniem bardziej dojrzałym, oferującym lepszą rozdzielczość, głębszą barwę i większą skalę dźwięku. Rozstaję się z nim z ciężkim sercem, wiedząc, że znalezienie godnego następcy będzie zadaniem karkołomnym. To urządzenie dla świadomego melomana, który szuka w muzyce prawdy i autentyczności, a dla mnie osobiście – jeden z najlepszych powodów, by pozostać wiernym czarnej płycie przez kolejne dekady. Tomek, osobiście ogromnie cenię Twoją pracę i Twoje podejście do drugiego człowieka – tak otwartego i miłego konstruktora ze świecą szukać. Tym modelem udowodniłeś, że jesteś w ścisłej czołówce konstruktorów urządzeń audio, którzy wiedzą, jak okiełznać magię analogu. Phono Verum to kawał wybitnej inżynierii z duszą, owoc pasji i żmudnej pracy zespołu TRAudio, który przywraca muzyce jej właściwy sens, strukturę i naturalny, fizyczny oddech. To był zaszczyt gościć ten flagowiec w moim systemie. Szczerze polecam każdemu, kto szuka ostatecznego rozwiązania w kwestii wzmocnienia sygnału z wkładki MC. To jest hi-end w najczystszej postaci, bez kompromisów, bez lukru i bez zbędnych świecidełek – czysta, analogowa prawda, która zostaje w sercu na zawsze. A ja rozpoczynam walkę z poszukiwaniem godnego następcy.

Rekomendacja AUDIO MUZO FANS .

System odsłuchowy :

Stolik: KASOTO audio equipment, model Episode IV

CD: Lector cdp 0.6t

Gramofon: Garrard 401, plinta Kasoto audio equipment

Ramiona: Wood Turntable-Custom 12’’ , Ortofon custom by Turntable-Custom 12”

Wkładki: DAVA Reference – field coil (zasilacz – TRAudio) Aidas Mammoth Gold

Wzmacniacz: TRAudio 2a3 SE Custom, Sugden A21 Signature

Przedwzmacniacz gramofonowy: TRAudio Phono Verum

Kolumny: Acoustic Avantgarde DUO II,

Interkonekty: MIT Terminator, ZenSati 3, ZenSati Zorro, Neotech NEMOI-3220, Neotech NEI-3001 MKIII

Przewody głośnikowe: ZenSati Zorro, Duelund

Sieciówki: DIY-Neel, Helion, ZenSati, SolidCore, KBL Sound,

Kondycjoner: Neel 1800, transformator separujący 2,5kV

autor: PAWEŁ NOWAK