TEST: Pathos Classic One MKIII skupia całą uwagę

Pathos Classic One MKIII to już trzecia generacja jednego z najbardziej charakterystycznych wzmacniaczy w świecie audio – konstrukcji, która od lat udowadnia, że hybryda może łączyć w sobie najlepsze cechy lampy i tranzystora. To „Włoch” pełną gębą – nie tylko pod względem designu, ale przede wszystkim sposobu grania. Już od pierwszych chwil obcowania z tym urządzeniem mamy poczucie, że wszystko zostało tu przemyślane i dopracowane z typową dla włoskiej szkoły dbałością o detale. A co najważniejsze – gra z wdziękiem pełnoprawnej lampy, zachowując przy tym stabilność tranzystora.

Budowa / wygląd

Już pierwszy kontakt z Pathos Classic One MKIII jasno pokazuje jego pochodzenie. To nie jest zwykły wzmacniacz – to element wystroju, który równie dobrze odnajdzie się w eleganckim salonie, jak i w dedykowanym pomieszczeniu odsłuchowym. Włoski design w tym wydaniu to połączenie funkcjonalności z estetyką na najwyższym poziomie.

Centralnym punktem konstrukcji są wyeksponowane lampy, które nie tylko pełnią funkcję użytkową, ale również budują klimat urządzenia. Towarzyszą im charakterystyczne czerwone kondensatory oraz perfekcyjnie wykończona metalowa obudowa. Front zdobią chromowane pokrętła oraz elementy (niestety nie w naszym egzemplarzu) wykonane z drewna padouk – materiału o ciepłym, głębokim odcieniu, który nadaje całości wyjątkowego charakteru, u nas ten element był czarny metalowy. Po prawej stronie znajdziemy minimalistyczny, wręcz symboliczny przełącznik zasilania – cienki „hebelek”, który podkreśla designerską konsekwencję projektu.

Pod względem konstrukcyjnym mamy do czynienia z dopracowanym układem hybrydowym. W sekcji przedwzmacniacza pracuje para lamp 6922, odpowiadająca za charakterystyczną barwę – lekkie ocieplenie, płynność przekazu. To w pełni lampowy stopień pracujący w czystej klasie A, bez globalnego sprzężenia zwrotnego, co przekłada się na bardziej organiczne, „oddychające” brzmienie.

Końcówka mocy oparta jest na tranzystorach MOSFET pracujących w klasie A/AB z wysokim prądem spoczynkowym. Takie rozwiązanie zapewnia nie tylko odpowiednią dynamikę i wydajność prądową, ale również kontrolę nad kolumnami – nawet tymi bardziej wymagającymi. W praktyce oznacza to dużą uniwersalność i swobodę w doborze zestawów głośnikowych.

Na szczególną uwagę zasługuje architektura wewnętrzna. Sekcje przedwzmacniacza i końcówki mocy są od siebie odseparowane i posiadają niezależne zasilanie. Same zasilacze są stabilizowane i przewymiarowane, co przekłada się na spokój pracy oraz odpowiednią rezerwę energetyczną. W torze sygnałowym zastosowano przewody z czystego srebra Pathos, a całość uzupełniają wysokiej klasy komponenty i pozłacane terminale.

Pod względem funkcjonalnym mamy do dyspozycji pięć wejść RCA oraz jedno zbalansowane XLR, co w zupełności wystarcza do budowy kompletnego systemu. Całość obsługiwana jest za pomocą solidnego, metalowego pilota, który idealnie wpisuje się w charakter urządzenia, niestety z małymi oznaczeniami funkcji.

Chcecie porozmawiać o audio i muzyce ?

ZAPRASZAMY DO NASZEJ GRUPY NA FACEBOOK

AudioMuzoFans

Subskrybuj również nasz kanał na YouTube po więcej wiadomości.

Brzmienie

Od pierwszych chwil odsłuchu Pathos Classic One MKIII pokazuje, że nie mamy do czynienia z urządzeniem próbującym imponować na siłę. Tutaj wszystko opiera się na spójności, kulturze i naturalności.

Szczególnie ciekawy był test wokali kobiecych. Sięgnąłem po sprawdzony repertuar – Melody Gardot, Eva Cassidy oraz Diana Krall. Efekt? Dokładnie taki, jakiego oczekiwałem. Wokale są spokojne, dostojne i niezwykle plastyczne. Pathos pokazuje każdy detal – oddech, artykulację, subtelne zmiany dynamiki – ale robi to w sposób całkowicie naturalny, bez przesady i bez sztucznego podkreślania detali.

Równie imponująco wzmacniacz radzi sobie z głosami męskimi, szczególnie tymi z najniższych rejestrów. Nagrania Geoff Castellucci pokazały, jak głęboko potrafi zejść ten system. Basowy, gardłowy głos wybrzmiewa z ogromną masą i spokojem, zachowując pełną kontrolę i czytelność. Nie ma tu efektu „napompowania” – jest za to naturalna potęga i autentyczność.

Wysokie tony są wyraziste, ale absolutnie nie ostre. To bardzo ważne rozróżnienie – Pathos nie próbuje „rozjaśniać” przekazu, lecz pokazuje go takim, jakim jest. Detale są obecne, ale podane z kulturą i wyczuciem. Dzięki temu nawet długie odsłuchy nie powodują zmęczenia, a jednocześnie w pełni zaspokajają potrzeby audiofila w zakresie ilości detali i klarowności, nie przytłaczając melomana nadmiarem informacji.

Bas jest głęboki, obszerny i w miarę kontrolowany. Nie ma tu miejsca na dudnienie czy rozlewanie się niskich częstotliwości. Szczególnie dobrze było to słychać w nagraniach z japońskimi bębnami – każdy dźwięk był wyraźny, dynamiczny, a jednocześnie dobrze kontrolowany może nie jest to bardzo dokładna kontrola, ale nic nam nie ucieka. To właśnie ta równowaga między energią a kontrolą robi dobrą robotę.

Jednym z największych atutów tego wzmacniacza jest jego zdolność do angażowania słuchacza. To urządzenie, przy którym trudno robić cokolwiek innego – telefon odkładamy po kilku minutach, rozmowy cichną, a cała uwaga skupia się wyłącznie na muzyce. Pathos Classic One MKIII buduje przekaz tak spójny i wciągający, że odsłuch staje się niemal odcięciem od świata zewnętrznego.

Jak w utworze „Wracam do siebie” Kuba Badach – tak samo jest z Pathosem. Wracamy do sedna słuchania, do muzyki przeżywanej bez rozproszeń, bez pośpiechu, bez wszystkiego, co zbędne.

Najlepiej odnajduje się w mniejszych składach – jazzie, wokalach, kameralnych nagraniach. To właśnie wtedy pokazuje swoją największą siłę: budowanie atmosfery, intymności i emocji.

Podsumowanie

Pathos Classic One MKIII to wzmacniacz dla świadomego słuchacza. Dla kogoś, kto nie szuka efekciarstwa, lecz przyjemności w muzyce. To urządzenie, które nie narzuca się swoją obecnością, ale z czasem coraz bardziej wciąga i uzależnia od swojego stylu grania.

To połączenie lampowej muzykalności z tranzystorową kontrolą zostało tutaj zrealizowane w sposób wyjątkowo dojrzały. Nie jest to kompromis – to świadome wykorzystanie dwóch technologii w celu osiągnięcia spójnego efektu.

Pathos Classic One MKIII otrzymuje naszą wyraźną rekomendację jako wzmacniacz dla tych, którzy chcą wejść na wyższy poziom świadomego słuchania muzyki. To urządzenie, które nie tylko gra – ono buduje dobre emocje, tworzy przestrzeń i pozwala odkrywać nagrania w przyjemny sposób.

Polecamy go szczególnie miłośnikom wokali, jazzu i muzyki akustycznej, ale również wszystkim tym, którzy chcą po prostu usiąść, wyłączyć się z codziennego zgiełku i zanurzyć w dźwięku.

To właśnie w tym tkwi jego największa siła – w zdolności do zatrzymania czasu i skupienia całej uwagi na muzyce.

Rekomendacja AudioMuzoFans

Sprzęt użyty do testu:

Gramofony: J.Sikora Aspire wkładka Hana EH i Hana ML.

Przedwzmacniacz gramofonowy: Line Magnetic Lp33

Streamer: Lumin U2Mini (test)

Zasilacz liniowy MuzgAUDIO

CD: THETA COMPLI.

Dac: LAMPIZATOR POSEJDON

Wzmacniacz: LINE MAGNETIC 805ai

Kolumny głośnikowe: Revival Audio Atalante 5 (test),FOCAL ZOLLER SUSPENSE. AudioPhase FLOW (test)

Listwa zasilająca  TAGA Harmony PF1000V2

Okablowanie: TELLURIUM Q, CHORD, AGE REBORN

USB: Van den Hul 

Stożki izolacyjne klasy premium IC-35 Graphite Audio 

Adaptacja akustyczna : Protone 

Stoliki i podstawa pod gramofon: Alpin Line

Specyfikacja techniczna:

  • Typ: Zintegrowany wzmacniacz pracujący w klasie A/AB, układ hybrydowy z lampowym stopniem wejściowym, możliwość pracy w trybie mostkowym
  • Moc wyjściowa:
  • 2 × 70 W @ 8 Ω
  • 2 × 135 W @ 4 Ω
  • 180 W w trybie mono (bridge)
  • Wejścia:
  • 1 × XLR (zbalansowane)
  • 4 × RCA (niezbalansowane)
  • Pasmo przenoszenia: 2 Hz – 100 kHz
  • Zniekształcenia THD: < 0,05%
  • Stosunek sygnał/szum (S/N): 90 dB
  • Impedancja wejściowa: 100 kΩ
  • Wymiary: 230 mm (gł.) × 500 mm (szer.) × 140 mm (wys.)
  • Masa netto: 13 kg

CENA: 16 990,00 zł / szt.

Dystrybucja w Polsce:

Instal Audio Andrzej Trzmielewski
ul. Józefa Piłsudskiego 22b
62-500 Konin

Adres e-mail:

salon@instalaudio.pl

Redakcja: audiomuzofans.pl