TEST: Silent Angel Munich M1T koniec poszukiwań

Silent Angel „Munich” M1T (opcja 8GB pamięć operacyjna) – cyfrowy transport plików i streamer – liga mistrzów w zakresie cyfrowego transportu i streamingu audio, a do tego za bardzo rozsądną cenę.

M1T „Munich” to jedno z kilku dostępnych urządzeń producenta, w ramach linii produktowej Silent Angel. Można powiedzieć, że nie flagowiec, ale pod względem oczekiwanej funkcjonalności wyjątkowy i co najważniejsze – dobrze oceniany przez rynek. Jest to kompaktowy, bogaty w funkcje, najwyższej jakości sieciowy transport przeznaczony dla audiofilów i miłośników muzyki, którzy chcą korzystać bez utraty jakości odtwarzania z większej liczby źródeł dźwięku. Sprzęt i oprogramowanie M1T zostały zoptymalizowane pod względem uzyskiwanych walorów muzycznych tj. klarowności, transparentności i naturalności dźwięku, a także pod względem jakości obsługi za co należy się pełne uznanie dla zespołu firmy Thunder Data Co. Ltd. założonej przez dr Erica Jiana Huanga, byłego dyrektora ds. Technicznych w EMC China. Specjalnością tego producenta są serwery, komunikacja sieciowa, zarządzanie danymi, oprogramowanie do przechowywania danych w sieci, inżynieria sprzętu sieciowego i NAS klasy audio. Celem zespołu, który pracuje nad komercyjnymi rozwiązaniami jest m.in. poprawa jakości w zakresie procesów obliczeniowych, transmisji sieciowej i pamięci masowej, aby dostarczyć rozwiązanie dla nadchodzącego świata mobilnego 5G i wideo 8K w przyszłości. Obecnie Thunder opracował 2 serie produktów: Silent Angel i Thunder Data. Linia produktów Silent Angel ma na celu dostarczanie rozwiązań i wysokiej klasy produktów konsumenckich dla rynku audio.

Linia produktów Thunder Data zapewnia kompletne rozwiązanie, które obejmuje serwery, pamięć masową, usługę w chmurze, odtwarzanie multimediów i w przyszłości ma stać się dostawcą platformy do publikowania treści multimedialnych w wysokiej rozdzielczości. W streamerze i serwerze plików Silent Angel M1T „Munich” dopracowano wiele detali ważnych dla użytkowników i to bez żadnych kompromisów. Jest to idealny dodatek do istniejącego systemu z DAC, dzięki czemu można odkryć potencjał cyfrowej muzyki i usług przesyłania strumieniowego w najwyższej rozdzielczości.

Jako miłośnik dobrego audio, na takie urządzenie – świadomy cen podobnych rozwiązań, z budżetem na poziomie do 5000PLN za źródło m.in. cyfrowego dźwięku z sieci – czekałem. Silent Angel M1T przekonał mnie, że muzyka z sieci naprawdę może brzmieć równie dobrze jak muzyka z mojego odtwarzacza CD z dość wysokiej półki cenowej. Nie chciałbym w tej recenzji nadużywać takiego stwierdzenia, ale jeśli w parze ze Silentem M1T o intrygującej i dla mnie metaforycznej nazwie „Munich” zestawicie dobry przetwornik cyfrowo-analogowy to możecie być pewni zaskakującego wręcz efektu. Silent Angel M1T rozwiązuje w świecie audio wiele problemów współczesnych audiofilów posiadających systemy klasy średniej czy high-end dając komfort użytkowania. Jakość odtwarzanej muzyki z sieci jest tak dobra, że już nie trzeba, na rzecz swobody serfowania w serwisach streamingowych w poszukiwaniu ciekawych treści muzycznych, rezygnować z dobrej jakości dźwięku, którego źródłem dla niektórych nadal może być tylko płyta.

Zrzut z telefonu (Android)

Dopiero podczas testów zdałem sobie sprawę z jak doskonałym produktem mam do czynienia i nie tylko pod względem audio, ale także w aspekcie samej obsługi. Dedykowana aplikacja mobilna VitOS Orbiter jest niesamowicie dopracowana. Jedyne słowo jakie się nasuwa – sztos. Dodam, że aplikacja jest darmowa i dostępna na wszystkie urządzenia mobilne z Androidem i IOS.

Dla zobrazowania uproszczony schemat blokowy architektury aplikacji VitOS

Często urządzenia strumieniowe żyją lub umierają tak jak powiązane z nim oprogramowanie. Być może to jest powodem, dla którego Roon radzi sobie tak dobrze – jest solidny, dobrze wygląda i jest bogaty w funkcje. Fakt, że M1T jest gotowy na Roon Ready, jest ważną funkcjonalnością. Jednak działa również na własnym oprogramowaniu VitOS Orbiter producenta linii Silent Angel. Po kilku dniach obcowania z aplikacją muszę potwierdzić, że jest niezawodna i przyjazna dla użytkownika na Tablecie z Androidem czy iPhonie, którym się głównie posługiwałem podczas recenzji. Czytelna szata graficzna, operowanie między serwisami, w tym własnymi zasobami NAS, radiem internetowym czy podłączonym dodatkowo przez USB dyskiem twardym to rewelacja i imponująca szybkość działania. W zakładce “radio internetowe” znaleźć można ogromną ilość stacji i bardzo dużo z nich dobrze działa. Należy zwrócić uwagę, że dostępna jest ciągła aktualizacja oprogramowania. Proces aktualizacji systemu VitOS jest bezpieczny pod względem stabilności działania aplikacji i chroniony przez konstrukcję podwójnego oprogramowania układowego, zapobiegającą awariom systemu w przypadku nieoczekiwanych przerw w zasilaniu.

BUDOWA/WYGLĄD:

Panel przedni ze szczotkowanego aluminium, czyli bardziej masywna cześć obudowy jest fajnie sfazowany / przełamany w połowie. Centralnie umieszczone złote logo firmy podkreśla wartość urządzenia. W panelu umieszczone są maleńkie punktowe diody dla informowania o statusie urządzenia / stanie pracy. Już od początku narodzin linii produktowej producent zrezygnował z modnych aktualnie, kolorowych wyświetlaczy. Diody sygnalizują wyciszenie (Mute), podanie zasilania, a dwie kolejne o formacie odtwarzanych plików – jasnożółtą iluminację przypisano formatowi DSD, a jasnozieloną PCM.

Obudowa zewnętrzna jest bardzo dobrze spasowana i sprawia wrażenie nieprzypadkowego połączenia monolitycznego panelu przedniego z dobrze wentylowaną, wyposażoną w charakterystyczne nacięcia obudową górną. Cały korpus zapewnia swobodny, pasywny przepływ powietrza, czyli bez konieczności użycia jakiegokolwiek wentylatora. Mimo szczelnie wypełnionej elektroniką niewielkiej przestrzeni obudowy, widać pokaźnych rozmiarów radiator zapewniający właściwą temperaturę pracy ukrytych pod nim układów. Sercem streamera jest 4-rdzeniowy 1,5GHz procesor ARM Cortex-A72 korzystający z zasobów 8GB pamięci DRAM (Low-noise DDR4) i 32GB ROM (High-speed Flash). Można powiedzieć, że mamy do czynienia z nieco odchudzoną, o sekcję przetwornika DAC i wzmacniacza słuchawkowego, inkarnacją Silent Angel „Munich” M1. Całość obudowy ustawiono na kształtnych gumowych nóżkach, które można zastąpić niezależnie zakupionymi np. stopkami antywibracyjnymi Silent Angel S28.

W zakresie dostępnych wyjść M1T jest przygotowany praktycznie na każdą ewentualność i zmieniające się rynkowe realia. Wyposażono go bowiem zarówno w konwencjonalne wyjścia cyfrowe (AES/EBU i Coaxial), jak i I²S (w postaci HDMI), oraz specjalnie dedykowane „USB Audio”. Oprócz oczywistego gniazda 1000Mbps Ethernet (kabel jest w zestawie) nie zabrakło zdolnych przyjąć zewnętrzne pamięci masowe zdublowanych portów USB3.0 i pojedynczego USB2.0. Dodatkowo wyposażony w firmowe magistrale M-IO i M-LINK. Z tyłu obudowy znajdziemy gniazdo zasilania DC 5V i mały wyłącznik zewnętrzny. W zestawie na wyposażeniu M1T jest impulsowy zasilacz, który wg mojej opinii został bardzo dobrze dobrany i radzi sobie doskonale choć zawsze można sugerować jego zamianę na zasilacz liniowy – z korzyścią dla jakości dźwięku. Wspomniany wcześniej zasilacz impulsowy posiada klasyczne gniazdo 16A z wtykiem IEC, co pozwala zastąpić dołączany w zestawie kabel sieciowy czymś znacznie ambitniejszym wg kanonów sztuki audio. Producent proponuje do M1T inwestycję w samo zasilanie i zakup firmowego zasilacza Silent Angel Forester F1.

Chcecie porozmawiać o audio i muzyce ?

ZAPRASZAMY DO NASZEJ GRUPY NA FACEBOOK

AudioMuzoFans

BRZMIENIE:

Wyposażenie swojego systemu w streamer czy dedykowany komputer z profesjonalnym oprogramowaniem do odtwarzania gęstych plików czy streamingu bezpośrednio z sieci budziło dotąd moją niepewność, a możne nawet wątpliwości odnośnie uzyskiwanej jakości odtwarzanej muzyki. Takie rozwiązanie nigdy nie było dla mnie doskonałe i wzmagało nieustannie potrzebę porównywania prezentacji tego samego utworu z różnych źródeł tak, żeby upewniać się, że niczego nie tracę i że może jednak streaming to wygoda i konkretny kierunek na przyszłość, a innym razem, żeby zanegować taką „wizję” i docenić tylko płyty CD.

Możecie nie wierzyć i może za wcześnie to rozstrzygam, ale Silent Angel M1T rozwiązuje ten problem dając komfort wewnętrzny, że jakość odtwarzanej muzyki z sieci jest tak dobra, że nie muszę z niej rezygnować na rzecz swobody sięgania do praktycznie nieograniczonej bazy wykonawców i publikowanych treści muzycznych w sieci zanim np. zdecyduję się kupić kolejną płytę, co jak dotąd było jedynym właściwym rozwiązaniem.

Jeszcze raz podkreślę to co na wstępie, że intuicyjna obsługa streamera za pomocą dedykowanej apki VitOS Orbiter zdecydowanie promuje i zachęca do korzystania z radością ze świata muzyki cyfrowej, w dowolnym momencie i bez udziału dedykowanego komputera. Swoje pliki można odtwarzać przez podłączenie dysku SSD do gniazda USB pamięci masowej i w ten sam ujednolicony sposób jak w serwisach streamingowych serfować po swoim dysku. Po podłączeniu kabla LAN do streamera M1T nie musiałem niczego konfigurować. Odpaliłem zainstalowaną wcześniej apkę na telefonie IOS i zdałem sobie dopiero sprawę z jak doskonałym produktem mam do czynienia, bo dedykowana aplikacja mobilna VitOS Orbiter jest niesamowicie dopracowana – sztos. Dodam, że aplikacja jest darmowa i dostępna na wszystkie urządzenia mobilne z Androidem i IOS.

Z dźwiękiem powinno być tak samo. Wskazałem tylko w apce wyjście sygnału na USB audio i DAC Topping D90SE dalej wiedział co z tym zrobić.

Renaud Garcia-Fons i dźwięk słyszalny po odtworzeniu utworu „Sylvains d’orient” przyniósł szczególną rozkosz, jeśli chodzi o kontrabasowy pasaż w połączeniu z innymi instrumentami. Namacalność dźwięku, naturalność i holografia to pierwsze ze skojarzeń. Każdy następny utwór dowiódł bogactwa prezentowanej muzyki i równowagi tonalnej. Słychać wiele szczegółów, które od razu przenoszą w wymiar studia nagraniowego i realizacji nagrania. Niuanse w słyszanym dźwięku, które się pojawiły podkreślały charakter i naturalność poszczególnych instrumentów. Głębia prezentacji dodawała całości niesamowitego charakteru. Natychmiast wyszukałem na półce płytę CD, żeby nadmiernie nie dyskredytować swojego odtwarzacza CD, którego bardzo cenię. Jest bardzo podobnie- dynamika i przestrzeń na swoim miejscu, szczegóły również, ale miałem wrażenie pogorszenia naturalności instrumentów w porównaniu z Silentem. Drugie podejście. Poszukałem materiału z wokalem, który dobrze znam- Kari Bremnes, Adele, Sting czy nawet Brodka. Bo jeśli chodzi o instrumenty – tak jak napisałem – są pewne spostrzeżenia, ale generalnie w wielu przypadkach instrumentalne utwory brzmią w systemach lepiej. Z wokalami jest różnie.

Zaskoczyła mnie gładkość wokalu i to już na stremowanych utworach z sieci wcale nie najwyższej jakości, bo ze Spotify, potem przełączyłem na jakość Hi-Fi z Tidal. Co będzie jeśli odpalę gęste pliki? Najpierw wersje format „master” z Tidal, a potem z lokalnego dysku sieciowego pliki wav. Na pewno poprawiała się głębokość sceny, lepiej były słyszalne pogłosy i generalnie nieco lepsza separacja instrumentów, a wokale brzmią tak dobrze, naturalnie i gładko i co dziwne praktycznie tak jak przy streamingu 44,1kHz. Nic się nie narzucało, nie przeszkadzało. Głos Kari czy Adele był za każdym razem dobrze wycentrowany i „oderwany” od głośników w całym paśmie częstotliwości – niemalże hologram pośrodku sceny dźwiękowej. Nie można pominąć wysublimowanych efektów od instrumentów stanowiących tło dla wokalu. Mnie o wybitności cyfrowego transportu, z jakim miałem teraz do czynienia przekonywał nawet dźwięk ze streamingu utworów o najniższej jakości. Instrumenty i wokale we wszystkich przesłuchanych utworach brzmiały gładko i naturalnie. Atak bębnów czy talerzy nie był niczym ograniczony. Wszystko co było słychać zachęcało do zwiększenia głośności bez obaw i zbędnych niespodzianek. Nawet nowy utwór Brodki „Monika” wciągnął mnie do tego stopnia, że słuchałem go kilka razy i za każdym razem echo w refrenie docierało do mnie z różnych kierunków zgodnie z zamierzeniami realizatora. Ciekawe jak by zagrał z CD? Depeche Mode szczególnie z płyty „Delta Machine” w utworze „Welcome to my World” i pulsujący, modulowany bas brzmiał jak rozłożone na poszczególne harmoniczne dźwięku podstawowego czego wcześniej nie dostrzegałem na CD. To rzeczywiście wciągnęło mnie w ich świat. Słuchanie muzyki zawsze powinno takie być, bo przecież tu w domu nie działają na nas dodatkowe efekty, jak światło czy choreografia na koncercie.

Ostatecznie podsumowując kwestię osłuchów. M1T materializuje doskonale różnice w zakresie jakości dźwięku wynikające z gęstości / formatu odtwarzanych plików i łatwo zauważa się różnicę, co jest nawet pożądane, ale bezpośredni streaming ze znanych serwisów muzycznych jak Spotify i tak zachwyca uzyskiwanym efektem. Dodatkowo zasmucę sceptyków pozytywnego wpływu kabli LAN, USB, zasilającego czy w tym przypadku kapitalnego wpływu samego zasilacza. Warto trochę zainwestować, dokonać upgradu w zakresie zewnętrznego zasilacza, niekoniecznie z linii produktowej Silent Angel Forester F1. W moim przypadku miałem okazję sprawdzić pozytywny wpływ po podpięciu zasilacza liniowego Topping P50.

PODSUMOWANIE:

M1T w Munich to przemyślany streamer, w konkurencyjnej cenie i porządnie wykonany. Ponadto bezpłatna aplikacja kontrolna jest bardziej niezawodna niż wiele innych, co daje duże szanse temu producentowi – do tego zawsze jest jeszcze gotowość Roon, jeśli ktoś preferuje czy potrzebuje. Podsumowując, nie ma nic, czego nie można nie lubić w tym małym zestawie za te pieniądze. Dźwięk, jaki można uzyskać z Silent Angel Munich M1T w połączeniu z dobrym DAC, pod względem jakości, naturalności, rytmiki, detali, balansu tonalnego oraz całego ładunku emocjonalnego jest warty proponowanej za niego ceny i to bez konieczności porównywania go z konkurencją.

Audiofil, dla którego wydatek około 4000 zł jest akceptowalny na cyfrowy transport plików, doceni w pełni ten zakup. Silent Angel M1T „Munich” to najcenniejszy prezent jaki może dostać ktoś kto ze względu na kiepskie doświadczenia ze streamingiem i ciągłe porównywanie muzyki z plików z płytą CD miał nieustanne wrażenie utraty jakości. M1T stanowi źródło, które przy zestawieniu z dobrym przetwornikiem cyfrowo-analogowym zmieni sceptyków w zwolenników, a wręcz miłośników streamingu.

Aktualnie technologia rozwinęła się tak dobrze, że łatwość obsługi, radość słuchania muzyki z sieci i emocje z tym związane dorównują najlepszym odtwarzaczom CD. Wpływ okablowania na jakość odtwarzania strumieniowego w zakresie gładkości dźwięku, głębokości sceny czy szczegółowości prezentowanej muzyki jest znakomity co daje możliwość dostosowania ostatecznego efektu do własnych preferencji.

REKOMENDACJA AUDIOMUZOFANS

Autor testu redaktor Jacek Woch i konstruktor Silent Angel Chorus Chuang.
Wystawa Audio Video Show 2022

SPECYFIKACJA TECHNICZNA:

  • 4-rdzeniowy procesor ARM Cortex-A72 1,5 GHz zapewnia szybkie przetwarzanie
  • Pamięć systemowa: Pojemności 8GB RAM
  • Obsługuje Roon, Spotify, AirPlay2, TIDAL, Qobuz i wiele innych usług przesyłania strumieniowego, dodając więcej w przyszłych aktualizacjach 
  • Obsługa formatu DSD: 5,6M (DSD128) dla interfejsów AES/EBU, I2S, koncentrycznych. 11,2M (DSD256) dla interfejsu USB Audio.
  • Obsługa formatu PCM: 384 KHz dla interfejsów AES/EBU, I2S, koncentrycznych. 768 KHz dla interfejsu USB Audio.
  • Obsługa MQA
  • Wejście zasilania: (DC) 5V/2A
  • Temperatura użytkowania: 0-30 stopni C (Bezwentylatorowa płyta główna z chłodzeniem poprzez specjalistyczny autorski radiator)
  • Wilgotność użytkowania: 10%~90% RH (bez kondensacji)
  • Wymiary (szer. x wys. x gł.): 155 x 50 x 110 mm
  • Pasuje do zasilacza Forester F1 i Switch Bonn N8
  • Waga (netto): 1 kg
  • Kolor: Czarny
  • Możliwa rozbudowa w celu poprawy jakości dźwięku – system źródłowy Hi-Fi z Munich M1T i Bonn N8 (switch sieciowy), zasilaczem liniowym Forester F1, oraz przewodem zasilającym Bastei DC (w różnych wykonaniach materiałowych). Należy podkreślić, że dane muzyczne, sygnał sieciowy, zasilanie, połączenie – wszystkie te elementy wpływają na jakość brzmienia.
  • Cena w czasie publikacji testu 3990 zł

SPRZĘT UŻYTY DO TESTÓW:

Odtwarzacz CD: Ayre C-5xeMP

DAC: Topping D90SE

Wzmacniacz zintegrowany: Electrocompaniet ECi 5

Kolumny: Golden Ear – model TRITON 5

Interkonekty: Silversmith audio Silver XLR, Argento XLR v_silver,

Kable cyfrowe USB: Shunyata Research Venom USB, Taga Harmony USB blue series TUD-20.

Przewody głośnikowe: Supra Sword, Melodika MDSC 2530

Zasilacz liniowy: Topping P50

Listwa Zasilająca: Taga PF-1000

Kable zasilające / sieciowe: PowerChord Audience, Shunyata Venom x 2,

DYSTRYBUCJA W POLSCE:

Audio Atelier

53-006 Wrocław

ul. Wojszycka 22a

tel: 606 276 001

https://www.facebook.com/audioatelier

office@audioatelier.pl

redakcja: audiomuzofans.pl Jacek Woch