TEST: Wzmacniacz lampowy Line Magnetic Audio LM-210IA

Line Magnetic Audio LM-210IA

Wśród fanów brzmienia lampowego i wysoko-skutecznych kolumn głośnikowych przedsiębiorstwo Western Electric jest prekursorem i wyznacznikiem najwyższej jakości dźwięku, prawdziwą legendą audio i przede wszystkim kina, zna ją każdy szanujący się audiofil.

Wiedzieli o tym również dwaj bracia mieszkający gdzieś pod Hongkongiem, którzy zanim założyli Line Magnetic, naprawiali i dłubali w różnych urządzeniach lampowych. Zapewne to w ten sposób poznali i zakochali się w produktach Western Elecric.

Nie jest to zatem typowy Chiński producent audio, a ja cieszę się że namawiałem dystrybutora, aby zajął się sprzedażą produktów Line Magnetic.

Line Magnetic to dość płodny producent. Dziś w ofercie znajdziemy zintegrowane wzmacniacze lampowe – tych naliczyłem aż 10 modeli, monobloki, przedwzmacniacze, przetwornik cyfrowo-analogowy, odtwarzacz CD.

Równie ciekawie przedstawia się oferta zespołów głośnikowych, jak i samych przetworników, to eldorado dla zwolenników papierowych membran, tub, Alteca czy Jensena.

BUDOWA/WYGLĄD:

Przejdźmy do recenzowanego wzmacniacza zintegrowanego LM-210IA. Po pierwsze wygląd, który nie jest banalnym odwzorowaniem klasyki tego typu konstrukcji, zresztą wystarczy spojrzeć na wzór, czyli Western 91A ,bądź Altec TP212 i domyślamy się inspiracji.

„Buda” jest ogromna i ciężka, szczególnie jak na SETa opartego na 300b. Pomalowana jest szarą młotkową emalią, z gustownymi akcentami w postaci hebelkowych przełączników czy sporych wielkości wskaźnika. Trafa głośnikowe i zasilające zostały ukryte wewnątrz wzmacniacza – trochę szkoda, bo co poniektórzy mogliby się zawstydzić !, dobry transformator głośnikowy pod seta na trzy-setce musi być słusznych rozmiarów nawet, gdy jest do dyspozycji możliwość włączenia w układ sprzężenia zwrotnego. Te użyte w LM-210 są po prostu duże, tak jak to jest zrobione w Shindo czy TRAudio, tak to powinno wyglądać. Wystarczy spojrzeć na najlepsze wielosekcyjne „trafa” na rynku Tamury, Tango, czy nasze rodzime od Trafonici przy Ra 3,5 kilo nie są małe.

Zintegrowany wzmacniacz LM-210IA to klasyczny Single Ended z dwoma lampami 300B w klasie A, które rozwijają moc aż 2x8W. Wielosekcyjne transformatory głośnikowe typu EI umożliwiają podpięcie zestawów głośnikowych o impedancji 4, 8 i 16 omów i tu znów ukłon do starszych konstrukcji.

Budowa prawie w całości point-to-point, do tego ręczne ustawienie biasu, możliwość wyłącznie podświetlenia wskaźnika, wybór poziomu głębokości sprzężenia zwrotnego, możliwości wyjścia z przedwzmacniacza i użyte elementy dobrej jakości jak : ALPS czy Realcap.

Na wyposażeniu dla bezpieczeństwa dostępna jest kratka zabezpieczająca przed bezpośrednim kontaktem z „bańkami” – uzbrojony w nią wzmacniacz wygląda jak stałe wyposażenie więzienia albo zamku w Chęcinach.

Po zdjęciu klatki ujrzymy w pierwszym rzędzie lampy wejściowe ecc83/12ax7, czyli hulaj dusza, wybór tych lamp jest ogromny i już teraz napiszę, że ja te, które dostarcza producent, czyli Electro Harmonix, schowałem do pudła.

A następnie mamy ciekawostkę – zazwyczaj w tym miejscu znajdziemy coś w rodzaju 6sn7 ale nie tu – Line Magnetic sięgnął po lampę z epoki, czyli 310A. Interesujące posunięcie.

Każda 6sn7 „zamula” na swój sposób mniej lub bardziej. Moje typy to vt99 czy MELZy, ale pentoda 310A wydaje się być równie ciekawym pomysłem, a właściwie jest to zaczerpnięcie inspiracji z konstrukcji Alteca, tą „bańkę” produkowało kilu producentów m.in. Raytheon, NEC, STC, WE.

Dalej mamy parę 300B – te dostarczone są sygnowane marką Line Magnetic, chodź już na pierwszy rzut oka domyślamy się, iż jest to produkt Full Music. Tuż za 300B są prostowniki 5u4G, tu również schowałem do pudełka i zainstalowałem tzw. „tłuczki do ziemniaków”

Na Przednim panelu znajdziemy przełącznik selektora źródła – trzy wejścia, poniżej czujnik do pilota i włącznik główny. Na środku wspominany już gigantyczny miernik, charakteryzujący się bardzo płynną pracą.

Po prawej od góry są trzy przełączniki – podświetlenie wskaźnika mocy, poziom sprzężenia zwrotnego (chyba tylko raz użyłem), uruchomienie LMa jako przedwzmacniacza i końcówki mocy.

Niemałe pokrętło głośności wylądowało w prawym dolnym rogu, z tyłu wzmacniacza są cztery pary gniazd RCA, zdaje się WBTy, gniazdo sieciowe, przełącznik wyboru napięcia zasilania i solidne gniazda głośnikowe. A możliwość podłączenia zespołów głośnikowych o impedancji jest przydatna, ja mogłem podpiąć vintagowe Leaki o impedancji 16 ohm, ale myślę, że posiadacze LS 3/5 w wersji 12 ohm też będą zadowoleni z tej możliwości – bo to słychać.

Do wzmacniacza dołączony jest zgrabny, prosty pilot, umożliwiający regulację poziomu głośności, wyciszenia.

BRZMIENIE:

„Mały, ale wariat” na pierwszy rzut ucha, nie w sumie to duży i wariat !

Pierwsze myśli po przystąpieniu do właściwego odsłuchu – producent zdecydowanie postawił na szerokość pasma i większą uwagę zwrócił na dolną część pasma. Wynika to zapewne z jakości zastosowanego transformatora głośnikowego.

Niskich tonów jest dużo i sięgają one bardzo nisko. Tak wiem – to 300b ale dobrze skonstruowane konstrukcje SE na tej lampie nie mają z tym zakresem problemu, i tak jest w tym wypadku. Kosztem zejścia tracimy trochę na filigranowości i szybkości przekazu.

Przy odsłuchu małych składów Jazzowych, LM 210 pokazuje całe piękno lampowej sygnatury dźwięku – brzmienie jest spektakularne w średnicy, wyrafinowane, płynie gładko, prosto i w sposób niewymuszony dociera do uszu słuchacza.

Gdy włączymy coś mocniejszego jak AC/DC czy np. Led Zeppelin II album, to może odrobinę zabraknie nam kontroli tego basu, ale to nie jest przecież potężny Krell z lat 80-tych tylko „lampiak” na pojedynczej triodzie. Motoryki i dynamiki nie brakuje, lecz to odkryjmy dopiero z wysokoskuteczynymi „paczkami” – moje Electro Voice o efektywności ponad 100db nawet się nie zadyszały.

Dlaczego kochamy 300b ? Bo ona ma swój poetycki charakter, super, że to właśnie Line Magnetic Audio LM-210IA potrafi okazać ten charakterystyczny koloryt i sznyt tej „bańki”.

Przejdźmy do średnicy. To ona nas zaczaruje i nieważne, czy będzie to głos należący do pani Evy Cassidy czy Anny Marii Jopek – zawszę będziemy upojeni aksamitem i blaskiem tembru ich głosu. Albo zerknijmy na drugi biegun, artyści tacy jak Jimmy Smith, Larry Young czy Sam Yahel porwą cię do świata swoich muzycznych uniesień nacechowanych uczuciami.

Średni zakres aż kipi od emocji, klarowności, temperatury barw – ten wzmacniacz nas uwodzi i wchodzi do naszej zmysłowości. Szaleństwo.

Wysokie tony delikatnie cofnięte zostają podane z oddechem, rozmachem i solidną rozdzielczością. Tu nie znajdziemy nic, do czego można by było się przyczepić, ale jak zwrócimy większą uwagę na sam skraj pasma, to mógłby mieć on więcej blasku i zadziorności.

W sumie dość spora energia wysokich tonów, transparentność i jeszcze jakby wpadło odrobinę dźwięcznych sybilantów, które dodałyby smaczku, to byłby absolut.

I na koniec, zabawa w lampy – zdecydowanie polecam. Wpięcie ecc83 NOS Svetlana dodało szybkości – jak chcemy więcej żylastego i konturowego dźwięku wrzućmy Telefunkeny ecc803. Sama zmiana lamp 300b na Psvane Replica wnosi również solidną zmianę charakteru dźwięku co najmniej o dwie klasy, o lampach prostowniczych już pisałem. Warto zacząć tą zabawę w ruletkę lampową, ponieważ LM-210IA pokaże nam każdą drobną zmianę, a w dodatku jakość tego wzmacniacza wymaga dobrego i solidnego doboru lamp.

PODSUMOWANIE:

Line Magnetic to wzmacniacz pokazujący piękno układu SET zbudowanego w oparciu o lampy 300b, jest wysoce muzykalny, czarujący, pociągający.

Producent zbudował swój produkt bardzo konkretnie w oparciu o dobrej jakości komponenty.

Z czystym sumieniem polecam każdemu posiadaczowi zespołów głośnikowych o wysokiej skuteczności. LM 210 oczywiście poradzi sobie i z mniej skutecznymi kolumnami, lecz swe naturalne piękno i blask zaprezentuje w pełni, gdy podłączymy do niego coś o skuteczności ok 100dB.

DANE TECHNICZNE:

Moc wyjściowa: 2x8W RMS

Lampy Input stage 2x 12AX7

Drivers 2x 310A

Rectifier 2x 5U4G

Power stage 2x 300B; Single Ended design, Pure Class A

THD 1% at 1 kHz

S/N >8 dB, Class A

Wymiary 480 x 530 x 320 mm

Waga 32 Kg

Pasmo przenoszenia 15 do 35.000 Hz (-1.5 dB)

Czułość wejścia 400 mV (Built-in Mode) 1000 mV (Pré-in Mode)

Impedancja wejściowa 100kΩ

Connectors 3x pary wejść liniowych RCA

1x wejście Pre-in

2x Zaciski śrubowe kompatybilne z wtykami bananowymi


SPRZĘT UŻYTY DO TESTU:

CD: Lector cdp 0.6t

DAC: Micromega one

Wzmacniacz: Lampizat0r gm70

Przedwzmacniacz: TRAudio CHairman, AUDIOKULTURA ISKRA 1 

Kolumny: Electro Voice Delta, Electro Voice Interface PRO, Electro Voice Pi 15-3

Interkonekty: MIT , Qed , Nordost, Super Sound Device, Wille Audio

Przewody głośnikowe: Nordost , Straght Wire, Kimber, Duelund

Sieciówki: DIY-Neel , Helion

Gramofon: Pioneer PL 70, Ortofon Rohmann

Kondycjoner: Neel 1800

DYSTRYBUCJA W POLSCE:

4HiFi Sp. z o.o.
Ul Wyczółkowskiego 10
44-109 Gliwice

http://www.4hifi.pl/

redakcja: audiomuzofans.pl